wtorek, 20 września 2011

Małe rzeczy

Witajcie!
Dzisiaj troszeczkę przemyśleń... tytuł posta wzięty od piosenki Sylwii Grzeszczak ,, Małe rzeczy". Piosenka bardzo melodyjna i z naprawdę świetnym przekazem. Pewne sytuacje zmusiły mnie do przemyśleń na temat ludzkiego postępowania. O tym, że niektórzy nie umieją cieszyć się właśnie z tych ,,małych rzeczy", które mogą cieszyć i najprawdopodobniej już nigdy nie powrócą... Przejmują się tym co ulotne i drugoplanowe. Wiadomo, że te drugoplanowe rzeczy też są do zrobienia ale zapominają o rzeczach najistotniejszych...
A przecież fajnie jest widzieć ,, ile szczęścia kryje każda mała rzecz"...a nie robić z niej ciągły problem.. Nie rozumiem:(

sobota, 17 września 2011

Lajt i płacz

Witajcie!
Tak,tak znowu będzie o dzieciach:) no bo niby o czym?:P Otóż zdaje mi się, że znaleźliśmy sposób na to, aby nasza kochana Julcia zasypiała po kąpieli troszkę wcześniej niż o 22.30 lub z większą łaskawością o 22.00.  Zaczęliśmy jej puszczać relaksacyjną muzyczkę podczas pokapielowego karmienia:)Wczoraj na przykład o godz 21 słodko spała:) a ja miałam czas na przygotowanie obiadu na następny dzień, wyprasowania tego co potrzeba,wykapania się z wszystkimi możliwymi zabiegami kosmetycznymi:D,zjedzeniu kolacji i przytulenia się do męża;)Wieczór lajt:D i ja też byłam o wiele spokojniejsza, że mam większość rzeczy zrobionych i na przykład w sobotni poranek mogę wybrać się na dłuższy spacer z dziewczynami:) a właśnie co do spacerów i płaczów w wózku... no cóż tak do końca nie opanowałam jeszcze tego ale nadal mam nadzieję,że będzie dobrze. Dzisiaj zapakowałam maleństwo do wózka wychodzimy i płacz.. No nie poddałam się tak łatwo i pojechałyśmy. Po około 10 minutach płaczu patrzę Julcia zasypia. No więc wybrałam się troszkę dalej. Tak zleciała godzinka. Później mała się obudziła i już musiałam lecieć do domu nakarmić ją. Jak widać muszę się tak łatwo nie poddawać:D We wtorek Julcia skończy 6 tygodni:)buźka i do usłyszonka 

sobota, 3 września 2011

:):)

hej:)
Powoli się oswoiłam z nową sytuacją i innym planem dnia niż dotychczas. Chyba na tyle dobrze, że wszystko jest poprane, poprasowane i posprzątane w domu:) A do ogarnięcia 3 osobników i ja..  Oczywiście nie wszystko szło by tak ładnie gdyby nie pomoc mojego męża przy sprzątaniu i nie tylko:) dziękuję Kochanie:* buziole:* no i nasza Julcia też daje mi już czas na zrobienie tego wszystkiego:) spacerek oczywiście też zaliczamy przy ładnej pogodzie. Troszkę jest z tym problemów gdyż mała płacze nie wiedzieć czemu- bo przecież jest najedzona, sucho ma w pampersie a chyba po prostu chce być ciągle przy mamusi:P ale i na to chyba powoli znajduję sposób:)Nie ukrywam, ze zanim się zorganizowaliśmy to chodziłam ciągle nerwowa i wszystko mi przeszkadzało..a że jest bałagan, a że Amelka nie posłuszna, a że w ogóle nie wiadomo co. Tu znowu buziole dla męża za to, że mnie wspierał i wytrzymał:)- ,,Kochanie nie denerwuj się",kilka głębokich oddechów i ,,wracałam" do siebie:) W piątek Julcia skończy miesiąc- zleciało jak nie wiem co:) do usłyszonka:)