Witajcie!
Troszkę mnie nie było...A ostatnie dni nieobecności były spowodowane problemami zdrowotnymi. No cóż czasem tak bywa, że swoje trzeba odleżeć. Na szczęście już wszystko w porządku:) Bardzo spodobało mi się określenie stosowane przez pielęgniarki: ,,posłuchamy brzuszków"hehe no i mój brzuszek mówił a ja słuchałam:P Swoją drogą fajne uczucie słuchać bicia małego serduszka nawet po kilka razy dziennie:)
Powoli zaczynamy odliczanie:):) jeszcze tylko 40 dni...i w życiu trochę rewolucji, ale bardzo przyjemnej.
Pozdrawiam Was:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz