Witajcie!
Po wizycie u lekarza można powiedzieć, że coś się rusza w kwestii przyjścia naszego dzidziusia na świat :) ale kiedy to nastąpi zobaczymy...2 tygodnie do terminu..
Wiecie co denerwujące jest to, że chce coś zrobić a nie mam na to siły i po prostu mi to nie wychodzi(mówię o obowiązkach domowych). Nie jest mi dobrze z tym, że nie mam na coś siły. Ale tak na serio a nie jak to się nieraz narzekało dla samego ponarzekania...Chodzę sobie z kąta w kąt i wcale nie mam symptomu wicia gniazdka wręcz przeciwnie senność mnie ogarnia.. Może to cisza przed burzą?:)no ale dosyć użalania trzeba jeszcze trochę wytrzymać i może korzystać z okazji, że mam jeszcze czas dla siebie:)3majcie się papa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz