Witajcie!
Właśnie skończyłam czytać ,,Projekt szczęście". Muszę powiedzieć, że parę mądrych i cennych wskazówek z tej książki wyniosłam. po jej przeczytaniu nadal polecam:)
A teraz podzielę się z Wami pewną uwagą. Sytuacja, o której napiszę dość często przewija się gdzieś w moim obcowaniu z rzeczywistością. Wybrałam się ostatnio do fryzjera. Siedząc sobie wygodnie w fotelu słyszę na cały zakład płacz małego dziecka. Jak się okazało rodzice przynieśli dziewczynkę do kosmetyczki( na górze znajduje się zakład kosmetyczny)aby przebić jej uszy. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby dziewczynka nie miała tak najwyżej miesiąca. Moim zdaniem to czysta głupota rodziców. Przepraszam jeśli ktoś to przeczyta, a zrobił podobnie, ale naprawdę uważam to za głupotę! Czy maleństwo samo w sobie nie jest śliczne?A może ta ,,dekoracja" potrzebna była na chrzest? No cóż.. Postanowiłam o tym napisać bo naprawdę nie pierwszy raz spotykam się z podobną sytuacją. Albo (tak mi się teraz przypomniało) zabranie maluszka do centrum handlowego prawie z porodówki. Uwierzcie mi, że widziałam taką parę, która była z dzieckiem świeżo urodzonym- bo to przecież widać- w pewnym sklepie w centrum handlowym a tatuś dziecka był wielce zdziwiony, że dziecko płacze i skomentował to tym, że pewnie małemu nie podoba się wystawa w sklepie. Ręce opadają. Czy to naprawdę jest w dzisiejszym świecie normalne czy może ja jestem z innego świata??
Pozdrawiam Was i do następnego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz